Upalny, lipcowy Weekend


Witam po pierwszym, wakacyjnym, upalnym weekendzie.

Pogoda nam dopisała, momentami aż a bardzo. Cały weekend był trochę lżejszy dla pracy Koguta domowego. W wakacje odchodzą obowiązki związane ze szkołą, lecz trzeba poświęcić dzieciom więcej uwagi. Chociaż córka praktycznie całą sobotę była z koleżanką na plaży, trzeba było jednak ją tam zawieźć i przywieźć. Kupiłem dziewczynom picie, suszone kabanosy wołowe i dostały pieniądze na lody. Tak więc, całą sobotę były na plaży.

Syn stał się domatorem i w sobotę był w domu. Czytał książkę (bardzo lubi drukowane książki), grał na konsoli i tak mu upłynęła sobota.

Ja natomiast miałem sobotni poranek wypełniony zakupami. Trzeba przecież zaopatrzyć dom w jedzenie na cały weekend. Teraz latem jest to bardziej przyjemne – można iść na targ i kupić świeże warzywa i owoce. W sezonie aż się chce zjeść świeżych truskawek, czereśni, ziemniaki już smakują tylko „młode”, a i kalafior gotowany na parze jest smaczny. Dlatego latem trzeba korzystać z dobrodziejstw świeżych warzyw i owoców. Syn bardzo lubi czereśnie, córka truskawkowy koktajl truskawkowo-śmietankowy (zmiksowane truskawki ze śmietaną, najlepiej 30%, i kilkoma łyżeczkami cukru). Ponadto standardowe zakupy w piekarni – pyszny, pachnący świeży chleb na miodzie i małe bułeczki na śniadanie – to jest to. Dodatkowo zakupy w markecie – nabiał i napoje, mleko i różne dodatki. Sklep mięsny też mnie skusił zapachem świeżej wędliny i tak oto wydałem trochę więcej niż planowałem i zakładał weekendowy budżet. Ale dzieciaki prawie wszystko zjadły lub zabrały na plażę.

Obiad też był bez zobowiązań – zamówiliśmy sobie pizzę, ponieważ wszyscy ją lubimy. Trzeba tylko przy zamówieniu uważać, bo każdy w domu lubi inny rodzaj pizzy i nieraz można pomylić zamówienie. Tym razem udało się i pizza była smaczna. Żona też się wybrała na plażę opalać się i wykąpać w jeziorze – także ją zawiozłem i przywiozłem.

Niedziela była za to bardziej aktywna. Oczywiście jest to jedyny dzień w tygodniu, kiedy można dłużej pospać i nie trzeba wstawać razem z budzikiem – oczywiście korzystamy z tej wielkiej przyjemności. Po śniadaniu dziewczyny moje wybrały się na swoje zakupy, ja też miałem trochę luzu. Syn zajął się swoimi sprawami książkowymi i konsolowymi. Zresztą było tak upalnie, że najlepszym rozwiązaniem było przeczekać ten upał w przyjemnym, chłodnym domu.

Wieczorem, kiedy zrobiło się trochę chłodniej, grałem z córką w siatkówkę – grałem to może za dużo powiedziane. Odbijaliśmy sobie piłkę i tak to wyglądało.

Synka zabrałem na wycieczkę rowerową – było super, w parku przyjemny cień i chłód. Grałem też z nim w koszykówkę i badmintona – trochę nam nie szło trafianie w lotkę, ale frajda była. Żona zrobiła kolację, kiedy my byliśmy na wycieczce, i tak aktywnie minął nam ten weekend.

Pracy Koguta domowego przy zaopatrzeniu i wyżywieniu miałem mniej, a uprawianie sportów z dzieciakami to czysta przyjemność.

 

Kogdom

Advertisements