21 lipca 2015


2. A lake

Poniedziałek, zaczyna się nowy, wakacyjny tydzień wypełniony relaksem i odpoczynkiem.

Po wyjazdowej niedzieli właściwie byliśmy cały dzień na miejscu.

Kogut domowy ma jednak trochę pracy przy zaopatrzeniu. Wstaję codziennie o szóstej rano, aby kupić świeże pieczywo i przygotować żonie śniadanie i drugie śniadanie do pracy oraz zrobić drobne porządki w domu.

Żonę zawiozłem na ćwiczenia wzmacniające kręgosłup – moim zadaniem jest też wożenie wszystkich tam, dokąd potrzebują się udać. W wakacje rzadko to się zdarza, w czasie roku szkolnego codziennie dzieci są wożone na różne dodatkowe zajęcia i do szkoły. Samochód bardzo ułatwia na życie, mogę sprawniej poruszać się po mieście,                      a i z wyjazdami za miasto nie ma problemu. w wakacje oszczędzam trochę na zakupach paliwa, mogę tankować raz na dwa tygodnie i znacznie mniej, niż w roku szkolnym. Oczywiście nie liczę tu wydatków paliwowych na rodzinne wyjazdy.

Syn stał się domatorem i nie bardzo chce wychodzić na podwórko, jego najlepszy kumpel wyjechał do dziadka i nie bardzo ma z kim wychodzić. Córka to zawsze znajdzie sobie towarzystwo i jej z kolei cały dzień nie było w domu. Równowaga w przyrodzie musi być.

Pilnuję tylko, aby przychodziła na posiłki oraz co jakiś czas pokazywała się w domu chociaż na chwilę. Bardzo stara się przestrzegać tych zasad, a poza tymi punktami ma bardzo dużo swobody. Jest mądrą dziewczyną i liczę, że nie zrobi nic złego. Trzeba już pogodzić się z myślą o jej samodzielności i niezależności. Z drugiej strony trzeba ją jeszcze wprowadzać w życie, a co przy jej buncie jest nie lada wyzwaniem.

Ze spraw gospodarczych, to zrobiłem wczoraj większe zakupy w markecie- mleko, napoje, serki homogenizowane, jogurty, artykuły higieniczne. Rano też byłem w piekarni po świeży chleb oraz w samie spożywczym po wędlinę na śniadanie. Na śniadanie przygotowałem chleb z masłem i wędliną, jogurt i sok owocowy. Zwykle dzieci nie jedzą obfitego śniadania, ale pilnuję, aby rozpoczynały dzień nakarmione – wszak to jest energia na cały dzień aktywności.  Na obiad zrobiłem żurek z białą kiełbasą – nawet mi wyszedł i syn zjadł dokładkę. Córka oczywiście kręciła nosem, ale to jej przywilej dorastania.

Kolacje przygotowała żona – pomaga mi przy projekcie i odciąża mnie w wieczornym przygotowywaniu posiłków.

Wieczorem posprzątałem jadalnię i kuchnię, na szczęście naczynia zmywa zmywarka – polecam, świetny wynalazek.

Tak więc kolejny wakacyjny dzień upłynął na nicnierobieniu. Na ten tydzień planowaliśmy wyjazd pod namiot, lecz zmienna pogoda trochę psuje nam szyki. W zamian planujemy całodniowe wycieczki do różnych miejsc. Może nam się uda to zrealizować.

Wolne chwile, których dzięki wakacjom dzieci (i wolnemu od nauki oraz obowiązkowi pomagania im tym zakresie) mam wiele, poświęcam też na pracę przy moim projekcie internetowym.

 

Miłego tygodnia życzę.

 

Kogdom

Reklamy