Czwartek 10 września 2015


18. A Various world

Czwartek

11 września 2015

Czwartek upłynął mi na jeżdżeniu i kupowaniu różnych przedmiotów potrzebnych rodzinie.

Rano o szóstej, standardowo, poszedłem po zakupy do piekarni i sklepu spożywczego, przygotowałem dla wszystkich śniadanie w domu oraz drugie śniadanie do szkoły i pracy. Syna zawiozłem na ósmą do szkoły, córka miała wyjście z klasą poza teren szkoły, więc zawiozłem ją na to spotkanie.

Pojechałem też do sklepu sportowego kupić dla syna ochraniacze, dla żony kosmetyki. Córka wróciła ze spotkania wcześniej, upiekłem kurczaka na obiad dla niej (sam tez oczywiście zjadłem) i zawiozłem ją na zajęcia pozaszkolne. Wróciła z nich sama po trzeciej, poczytała trochę książkę i poszła na podwórko. Po syna pojechałem na trzecią do szkoły, po powrocie jemu także upiekłem kurczaka. Syn po szkole miał wczoraj wolne popołudnie, posiedział trochę przy komputerze, poszedł z kumplem na boisko. Późnym popołudniem dzieci były na boisku, ja mogłem trochę usiąść do komputera.

Żona wróciła po osiemnastej. Na kolację żona przygotowała kanapki z szynką suszoną, pomidory, ogórki, cebulkę, jogurty truskawkowe, tatar wołowy. Tatar jemy praktycznie codziennie ze względu na dużą zawartość żelaza potrzebnego do budowy czerwonych krwinek. W zeszłym roku doradził mi ten element diety lekarz i rzeczywiście wszyscy mamy lepsze wyniki przy badaniu krwi. Jest to bardzo dobre rozwiązanie. Kiedy żona przygotowywała kolację ja pomagałem synowi odrobić zadania domowe z polskiego, przyrody, z angielskim poradził sobie już sam.

Po kolacji posprzątałem jadalnię i kuchnię.

Wczorajszy czwartek był trochę nietypowy ze względu na sporo jeżdżenia i załatwianie różnych spraw dla rodziny, ale wszystko udało mi się zorganizować.

Wieczorem pomogłem synowi przygotować się do szkoły na następny dzień  i miałem już chwilę na swoją pracę.

Dzień upłynął szybko i aktywnie, w roku szkolnym dni uciekają bardzo szybko.

Miłego dnia

Kogdom

 

Reklamy