Nowy


34. A Various world

Nowy

2 październik 2015

Zaczął się nowy miesiąc. Październik, obok maja, jest moim ulubionym miesiącem. Przy ładnej pogodzie jest pięknie i kolorowo. Dla Koguta domowego ma to o tyle znaczenie, że ułatwia poruszanie się z dziećmi po mieście.

Czwartek

Zaczął się standardowo. Rano poszedłem do piekarni po świeże bułki i chleb, przygotowałem dla wszystkich śniadanie w domu i drugie śniadanie do szkoły i pracy. Na ósmą zawiozłem syna do szkoły, córka ma blisko i chodzi sama.

O dziewiątej miałem sporo spraw do załatwianie w mieście. Trzeba było zapłacić za obiady w szkole dla syna i córki, wykupić bilet miesięczny na komunikację miejską, byłem w księgarni po zamówione podręczniki – dopiero teraz udało mi się je zdobyć. Pojechałem także dla żony kupić kosmetyki. Na organizowaniu miesiąca dla dzieci upłynął mi czwartkowy poranek. W domu byłem po jedenastej. Miałem niewiele czasu na mój projekt internetowy, udało mi się zrobić kilka rzeczy.

Zrobiłem też niewielkie zakupy w markecie – soki owocowe, jogurty. Córka wróciła o 14.30 do domu, przygotowałem obiad – pieczoną wołowinę z frytkami (pieczonymi w piekarniku). Dla syna także przygotowałem taki obiad, zjadł po powrocie ze szkoły. Oczywiście pojechałem po niego.

Popołudnie było w miarę swobodne, córka tylko miała krótkie zajęcia pozaszkolne. W dzień porusza się komunikacją miejską. Syn był całe popołudnie w domu. Po ciężkim dniu w szkole docenia odpoczynek domowy. Lekcje zrobił o osiemnastej. Pomogłem mu w przyrodzie i technice.

Wieczorem żona upiekła chleb w jajku na kolację, dzieci bardzo lubią to danie. Córka miała malutko prac domowych, szybko się uporała z tym zadaniem.

Wieczorem także pojechałem do marketu po kredki dla syna na plastykę piątkową. Dobrze, że dzieci przygotowują się do szkoły dzień wcześniej, w razie gdy któreś zapomni czegoś wcześniej, można to jeszcze zrobić wieczorem.

To jest także duży plus pracy Koguta domowego – pełna dyspozycyjność do zorganizowania potrzebnych rodzinie spraw.

Po powrocie z marketu posprzątałem jadalnię i kuchnię, pomogłem synowi w przygotowaniu się do szkoły na piątek, przypomniałem córce o tych przygotowaniach i dopilnowałem wieczornej toalety.

Piątek

Tradycyjnie to dzień gospodarczy. Rano przygotowałem rodzinę na dzień nauki i pracy. Po zawiezieniu syna do szkoły posprzątałem dom – zaczynam zawsze od łazienki, następnie kuchnia,  kurze na meblach, kończę odkurzaniem całego domu i myciem podłóg. Przyjemnie jest na weekend dla wszystkich w czyściutkim i pachnącym mieszkaniu. Córka sprząta już swój pokój sama, ja tylko odkurzam jej pokój i myję u niej podłogę.

O drugiej córka wróciła ze szkoły, zrobiłem dla niej obiad i pojechała na trzecią na swoje zajęcia pozaszkolne. Ja na trzecią pojechałem po syna do szkoły, przygotowałem dla niego energetyczny posiłek i na czwartą zawiozłem go na trening sportowy. Po treningu syn miał już luz, córka poszła na rower z kolegami. Do domu wróciła o siódmej.

Na kolację kupiłem świeży pasztecik i polędwicę. Przygotowałem kolację na ósmą, po kolacji posprzątałem jadalnię i kuchnię i wieczór miałem wolny. Syn lekcje odrobi w sobotę, potrzebuje w piątek wypoczynku po sportowym tygodniu nauki.

Ładna pogoda ułatwia wożenie dzieci na ich zajęcia szkolne i pozalekcyjne oraz robienie zakupów. Ponadto przyjemnie jest wstawać o szóstej rano i mieć słoneczko na niebie. Świat jest wtedy bardziej kolorowy, niż przy pochmurnym poranku.

Miłego weekendu życzę.

Kogdom

 

Advertisements