Tory


DPP_0047

Tory

Wtorek i środa

20 i 21 październik 2015

We wtorek moja praca wróciła już na swoje tory. Rano o szóstej poszedłem do piekarni po świeży chleb i do sklepu spożywczego po jogurty. Przygotowałem śniadanie dla wszystkich w domu i drugie śniadanie dla dzieci i żony do szkoły i pracy. Na ósmą zawiozłem syna do szkoły. Potem pojechałem do marketu na zakupy – jogurty, soki owocowe, środki higieniczne.

Między dziewiątą a drugą miałem chwilę na swój projekt internetowy. O drugiej córka wróciła ze szkoły, upiekłem na obiad kurczaka na ostro. O trzeciej pojechałem po syna do szkoły i dla niego także przygotowałem obiad. Córka pojechała na swoje zajęcia pozaszkolne w tym czasie. Syn po szkole odrobił zadania domowe, pomogłem mu z przyrody – omawia też część geograficzną – kraje Europy.

Po odrobieniu lekcji syn miał już luz, ja o siódmej pojechałem po córkę na boisko, miała trening sportowy. Na dwudziestą przygotowałem kolację, żona później wróciła z pracy. Na kolację były kanapki z wędliną, pieczony kurczak, jogurty owocowe. Po kolacji posprzątałem jadalnię i kuchnię, pomogłem synowi przygotować się na następny dzień do szkoły. Później pomogłem córce konstruować model maszyny na lekcję fizyki. Maszynę zrobiliśmy z klocków, przy okazji znalazłem samochodziki syna, którymi cały wieczór się z nim bawiłem. Niesamowita frajda.

Środa zaczęła się także już standardowo od zakupów o wpół do szóstej rano w piekarni. Przygotowałem żonie i dzieciom śniadanie w domu i drugie śniadanie do szkoły i pracy. Na siódmą zawiozłem córkę na dodatkowe zajęcia, wróciłem do domu po syna, którego zawiozłem do szkoły trochę wcześniej, potem pojechałem po córkę, którą też zawiozłem do szkoły. Środa jest najbardziej mobilnym dla Koguta domowego dniem tygodnia. Po rozwiezieniu dzieci do szkół pojechałem na zakupy do marketu – robię prawie codziennie, ale kupuję mniejsze ilości artykułów, aby nie wydawać zbyt dużo pieniędzy.

Po syna pojechałem o drugiej. Na trzecią  przygotowałem obiad – pieczone w piekarniku frytki i polędwiczki  z kurczaka. Córka wróciła o czwartej do domu, zjadła również obiad. W tym czasie zawiozłem syna na trening sportowy, czekałem na niego do szóstej. Córka sama pojechała na swój trening, musiałem tylko wrócić na chwilę do domu, bo zawieruszyła gdzieś klucz i nie mogła zamknąć mieszkania. Zamknąłem dom i wróciłem po syna na trening. Klucz znalazł się wieczorem, przy okazji córka musiała zrobić gruntowne porządki w swoim pokoju. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Ma teraz śliczny i wysprzątany pokój. O siódmej pojechałem po nią na trening sportowy. Żona wyjechała służbowo na dwa dni, kolację więc przygotowałem tylko dla naszej trójki – razowy chleb i tatar wołowy oraz świeżą paprykę czerwoną. Wieczorem posprzątałem jadalnię i kuchnię.

Syn miał zadane tylko z matematyki i przyrody, matematykę odrabia samodzielnie, z przyrody pomagam przy pracy z mapą i atlasem. Pomogłem synowi przygotować się do szkoły na następny dzień. Po dwudziestej mieliśmy już wieczór wolny. Obejrzałem z synem programy popularno-naukowe w telewizji, córka zajęła się swoim pokojem i przygotowaniem do wycieczki szkolnej.

Miłego dnia

Kogdom

Kogdom.eu

 

Advertisements